Miasteczko na białej skale – Vieste
O ile w okolicach Bari, jest według mnie mnóstwo ‘hitów’ do odwiedzenia, jak Polignano a Mare, Alberobello, czy
Monopoli, o tyle po drodze do Bari nie było dla mnie takich oczywistych
atrakcji. Przystanek na trasie trzeba było jednak gdzieś zrobić, bo droga z
Sirolo do Bari mogłaby być trochę za długa na jeden raz. Postanowiłam wtedy napisać
do swoich włoskich znajomych (których bardzo tu serdecznie pozdrawiam) i poprosić
o polecenie co fajniejszych lokalizacji na tej trasie – odpisali szybko i co
ciekawe, każdy z nich wspomniał o miasteczku Vieste.
Vieste? Według mapy trzeba było
nadłożyć prawie 3 godziny drogi z głównej autostrady, żeby górskimi
serpentynami wzdłuż wybrzeża półwyspu Gargano dostać się do miasteczka. Myślę
sobie, no dobrze, poszukam informacji o tym miejscu i zdecyduję. Kiedy tylko
kliknęłam opcję ‘grafika’ wyszukując nazwę Vieste w googlach, od razu
wiedziałam, że po prostu muszę tu przyjechać!
Vieste, to niewielkie portowe
miasteczko. Jedno z tych białych, charakterystycznych dla włoskiego regionu
Apulia, w którym się znajduje. Przepiękne, usiane gęsto budynkami stare miasto
z wąskimi uliczkami, położone jest na imponującej, wysuniętej w głąb morza
białej klifowej skale. Na samym czubku cypelka króluje imponujący Kościół San
Francesco z wierzą, po drodze mnóstwo jest małych placyków, zaułków i oczywiście
licznych restauracyjek, z których każda chyba obowiązkowo ma awanturującego się
o resztki jedzenia kota! Na talerzach nie znajdziemy już raczej trufli, bo tu rządzi już prosta, ale jakże pyszna kuchnia regionu Apulia, no i schłodzone wino orzeźwia jakby bardziej...;) Wszędzie pełno roślin w olbrzymich donicach, palm,
kwiatów, opuncji.
Wieczorami centrum Vieste, wypełnia się ludźmi wszelakich narodowości, którzy biesiadują do późnych godzin nocnych. W dzień, miasteczko jest raczej opustoszałe, a sączący się z nieba gorąc przegania wszystkich w okolice licznych plaż.
U stóp starego miasta rozciąga
się chyba najpiękniejsza z nich. Długa i szeroka piaszczysta plaża z łagodnym,
płytkim wejściem do morza. Z plaży jest absolutnie malowniczy widok na starą
część Vieste, a u jej początku stoi majestatycznie charakterystyczna dla Vieste
biała wąska skała, niczym samotny gigantyczny kołek, wbita w piasek. Według mnie nadaje ona super egzotycznego
kolorytu temu miejscu.
Jeśli chodzi o hotele, to tym
zmotoryzowanym, polecam zatrzymać się jednak poza Starym Miastem, do którego
wjechać nie bardzo można, a problem z parkowaniem w wąziutkich uliczkach
utrudnia nieco logistykę bagażową. Bardzo fajne są liczne w okolicach plaży
pensjonaty i małe hotele, nie koniecznie te najdroższe, z widokiem na plażę.
Według mnie, nie ma co siedzieć w hotelu, lepiej spędzać czas na plaży – tam
widok jest przecież najlepszy!
Plaża Vieste jest plażą, na
której znajdziemy i leżaki z parasolkami (płatne 10-15 euro na dzień) i
restauracyjki z zimną włoską birrą, panini, gelato i innymi przekąskami, słowem
wszystko to, co do pełnego odpoczynku potrzebne. Po przygodzie na Plaży Dwóch
Sióstr, była to dla nas miła odmiana, oddaliśmy się więc trochę lenistwu,
folgując zasadzie ‘dolce far niente’...
Po wypoczynku w urokliwym Vieste
wybraliśmy się w dalszą drogę na południe Włoch. Tam już czekały na nas zupełne
przeboje z listy włoskich atrakcji południa. Czy warto było je odwiedzić?
Napiszę i pokażę to już w kolejnych postach.
Ciao,
Olive.
sukienka: forever 21
bikini: H&M
kapelusz: pamiątka z Palermo, zakupiony na targu staroci



Kolejny wpis, który się swietnie czyta😀do tego piękne zdjęcia. Planuję wybrać się w te okolice wkrótce😃👍
OdpowiedzUsuńDziękuję Hania!! To naprawdę strasznie miłe i ważne dla mnie!
UsuńJeśli miałabyś jakieś pytania czy wątpliwości, to z przyjemnością pomogę. Ciao! ;)